Czwartek. Spotkałam się z Niebieskookim. Mieliśmy iść na zakupy. Chciał poszukać prezentu dla mnie na Walentynki. Ja nie miałam zielonego pojęcia co mogę mu kupić, ponieważ jakoś sceptycznie w tym roku byłam nastawiona do tego święta. Do tego lista prezentów, które mogłabym m kupić zawęziła się. Dlatego miałam mały problem. Skończyło się na tym, że kupiłam sobie dwie bluzki. Liczba prezentu 0. Niebieskooki doszedł do wniosku, że musimy iść jeszcze w sobotę na zakupy.
Piątek. Po pracy umówiłam się z Niebieskookim. Mieliśmy iść do mojej koleżanki oblewać mój awans
Mieliśmy zamówić coś do jedzenia, napić się, wrócić do mnie. Niebieskooki miał zostać na noc a następnego dnia iść na zakupy. Taki miał być plan, ale w rzeczywistości wyszło inaczej. Zostaliśmy na noc u mojej koleżanki, bo trochę zatopiliśmy śledzika.
Sobota. Masakryczny kac. Dotarliśmy do mnie do domu. Ledwo żywa położyłam się.
-Kochanie a musimy obchodzić Walentynki?!
Niebieskooki spojrzał na mnie takim wzrokiem. Jakby wzrok zabijał to byłabym martwa.
-Już dobrze. Ale wiesz co musimy jechać na te zakupy?
-Tak. A co?
-Fatalnie się czuje. Pozwól mi się przespać trochę.
Niebieskooki nie był tym faktem zachwycony. Położył się obok mnie ale odwrócił się do mnie plecami. Czułam, że był zły. Nie wiedziałam tylko czemu. Ale ból głowy wziął górę nad chęcią zakupów i po chwili już smacznie spałam.
Wstałam, wykąpałam się i pojechaliśmy do Niebieskookiego. Ciągle mnie poganiał i widać było, że był zły. Z tego wszystkiego nie zabrałam połowy rzeczy. Od samych drzwi mama Niebieskookiego pyta mnie co mi kupił na Walentynki? Na co wściekły Niebieskooki odpowiada jej, ze Walentynki są jutro.
Niedziela. Budzę się i słyszę:
To jak jedziemy dziś?
A naprawdę musimy Kochanie?
ALe jego mina powiedziała już wszystko.
Dobrze Kochanie. Wykąpie się i pojedziemy skoro tak CI zależy.
W autobusie opowiadałam Niebieskookiemu jak to zmieniło się moje życie. Jak zostało wywrócone do góry nogami. Ale nie zdawałam sobie sprawy, że zostanie wywrócone jeszcze bardziej! Weszliśmy do galerii.
-Więc dokąd? Już wiesz co chcesz mi kupić?
Pochodziliśmy chwile i widzę, że Niebieskooki zatrzymuje się pod jubilerem. Słyszę:
-Wybierz sobie. Który Ci się podoba?
-Przestań przecież ostatnio sobie żartowałam. Chodź idziemy szukać tego prezentu.
Ale Niebieskooki pociągnął mnie do tego jubilera. Stanęłam i pytam się:
-Po co mamy tam iść?!?
-Po Pierścionek.
-Przecież już mi kiedyś kupiłeś pierścionek na Walentynki. Po co drugi?- zapytałam zdziwiona.
-Ale to nie ma być pierścionek Walentynkowy tylko zaręczynowy.
-Widzę, że żarty się Ciebie trzymają. Przestań się wygłupiać i chodź.
-Czemu Ty zawsze uważasz, że sobie zartuje. Stanął i tak na mnie spojrzał, że zrozumiałam, że on wcale nie żartuje.
-Mówisz serio?!? Byłam w szoku. DLatego tak chciałeś mnie wczoraj zabrać na zakupy?
-Tak a Ty mi wszystko popsułaś. No ale trudno nie tak to miało wyglądać. Inaczej to sobie zaplanowałem. Chodź wybrać pierścionek.
- Jesteś na mnie zły?
-Dziś już nie.
Skąd mogłam wiedzieć?!? Gdybym wiedziała. Ale on nic nie dał po sobie poznać. Jestem taka szczęśliwa. Od dziś jestem narzeczoną Niebieskookiego! Świat jest piękny!
Angel powiedział
Luty 15, 2010 @ 9:16 am
aggele powiedział
Luty 15, 2010 @ 6:09 pm
moje gratulacje, Natalko! bardzo się cieszę
i trzymam kciuki za Was
Nasty Czerwcova powiedział
Luty 18, 2010 @ 9:45 am
Gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!